Wołanie do Artysty

Dla Marty

Szczęście mi, błagam Cię, namaluj!
Prawdziwe – takie z krwi i kości.
Tylko mi kolorów nie żałuj,
Bo w życiu dość miałem szarości.
A przecież do niego mam prawo,
Choć łukiem omija mnie wielkim.
I wierzę, że za Twoją sprawą
Przestanie mnie gnębić pech wszelki.
Chciałbym się, jak każdy, nim cieszyć.
Za wcześnie jest przecież umierać.
Nie chcę do Arkadii się spieszyć.
A pragnę go mieć – tu i teraz!
Uruchom swój talent – Artysto,
Spraw radość biednemu człeczynie.
Ufam Ci, a Ty możesz wszystko.
Zasługa Cię za to nie minie.
A gdybyś tak, do szczęścia tego,
Miłości okruch domalował.
Z wdzięczności mój drogi kolego,
Pomnik bym Ci godny zbudował.
Do dzieła, mój Mistrzu! Ja czekam
W nadziei na losu odmianę.
Podaj rękę! – Niestety uciekasz!
To wołanie jak grochem o ścianę.
Sprawiłeś dziś zawód bliźniemu,
Nie tracę jednak w życie wiary.
Muszę sobie poradzić samemu,
Więc różowe wkładam okulary.

Gdańsk, 28 sierpnia 2013 r.

Akant : Andrzej Korcz