Wigilijna bajka o karpiu i śledziu

Dyskutował karp ze śledziem
Że w wigilię będzie w biedzie
Z życiem czeka go rozłąka
Bo podzielą go na dzwonka

Tak odpysknął mu śledź śmiały:
Ty od święta, ja rok cały
I w śmietanie pod pierzynką
Z borowikiem czy z rodzynką

Bynajmniej nie w galarecie
Cóż wy, karpie o nas wiecie
W ciepłym stawie się tuczycie
Chyba macie dobre życie

A gdy masz być w wniebowzięty
Biadolenia i lamenty…
Zrób coś – mały jestem i nie zmienię
Że dla człeka my – jedzeniem

I tak sobie pogadali
Aż na stół je zapodali
Żaden nie odmienił losu
Bo ryby nie mają głosu…

Akant : Halina Drohomirecka