W sieci tkwić? Niedoczekanie!

Tak rzekła raz pewna niewiasta:
„Już dość! Dość już i basta!
Dłużej patrzeć na ciebie nie będę!”
Kurze łapki chwyciła w pazury

Z całą siłą na boki rozwarła
Krople potu osiadały na czole
Gdy ciągnęła ją w kierunku gardła
Jedno ucho, teraz drugie i nos

Zaplątała się ciut, ciut, tuż przy chrapach
Bo do dziurki od nosa zajrzała
Niepokornym pazurem. ..hmmm… kurza łapa
Dość małpiego wyrazu, już dość!

Wreszcie broda – ooo – już wyzwolona…
Teraz szyja – nie tak łatwo, więc ciągnie
Z lewej w prawą a teraz na skos
Ech, na szyi sobie gniazdko uwiła

„Puszczaj gadzie, toż to MOJA jest szyja!”
Prawie ramię i lewe, łokciem bodzie
I już nawet wyzwolone są dłonie
Teraz w talii utkwiła i ciśnie..

Więc nadyma się, zapiera i zdziera
„A niech skonam, ale biodro przecisnę!”
Jaka ulga… przeturlała po udach
Już kolanka, jeszcze łydki i kostki

I wiktoria! Na posadzce legła splątana
Beznadziejna, niepotrzebna, nijaka
SIEĆ jej zmarszczek przez nikogo niechciana
Teraz jeszcze tup, tup! Przytupała

I spuściła z niagarą w sedesie
Patrzy w lustro – dziewczątko bez mała…
To dokładnie jest to, czego chciała
Ogłosiła zatem nocne czuwanie

By być pewną, że się już nie dostanie
Ona – kobieta w pełni wyzwolona…
Nigdy więcej w żadnej sieci władanie
Któż by nie chciał tak ? Próbujcie panie!

Chociaż… czasu by zeszło połowę
Gdyby raczej to zrobić przez głowę!

Akant : Halina Drohomirecka