W borze…

Wśród mchów i paproci
Żaden promień słońca,
Choćby stęsknione były,
W ich mroku się nie rozzłoci…

Cisza, bezruch jest w borze
Igła cichcem opada
Dzik się skrada bez kwiku
Widać zryte podłoże

Tu zwierzęce kryjówki
Ale, nic nie porusza się wcale
Wolne, dzikie robią pewno
Tylko nocne wędrówki

Choć jesteśmy tu sami,
Zda się obserwowani
Czasem ptak tu przeleci, nietoperz
Chrzęści chrust pod stopami

Szyszka spada jak granat
Echo niesie po lesie daleko
Gdzie dom nasz jest nie wiemy,
Słońce drogi nie wskaże, to dramat

Widzę deskę ratunku
Las się trochę przerzedza
Dwie stalowe wskazówki
Kolej na posterunku…

Kolej – wąskotorowa!
Chociaż dawno nie jeździ
Więc po torach do przodu
Pociąg-widmo nas uratował!

Akant : Halina Drohomirecka