Spacer o zmierzchu

Dla Marty

Zmierzch cichy, cieplutki i rześki.
Bryza delikatnie twarz muska,
Piach plaży stopy moje pieści,
A słońce zagląda do lustra
Niziutko nad nim zawieszone.
Promienie ostanie w nim pluska,
Zmęczone, ciemnawo-czerwone.
I zdaje się mówić: Dnia koniec!
Zanurza swą tarczę rozgrzaną,
Częstując fal grzywy gorącem.
Cichutko mi szepcze: Dobranoc!
I znika gdzieś za horyzontem.
Mrok wokół powoli gęstnieje,
Żar piasku już chłodu nabiera,
A ja mam malutką nadzieję,
Że zdążę muszelek nazbierać.
Dla Ciebie, by szumieć Ci mogły,
Łagodnie i słodko do uszka.
Przed snem zasłużonym i błogim,
Nim w objęcia wpłyniesz „Morfeuszka”.

Gdańsk, 17 sierpnia 2013 r.

Akant : Andrzej Korcz