Sen, śnienie i spanie to temat nie narażony na wyczerpanie:

Dorwałam złotą żyłę słowa. Pokłady niewyczerpywalne.
Sposoby pozyskania kruszcu nieograniczone i chciałabym aby zaraza poszła dalej.
Wena przyniosła mi nowy rodzaj wiersza, który nazwałam swojsko – śniej a mój osobisty – haśniej, podobnie do wymyślonych przez naszą noblistkę fraszek zwanych lepiejami a w podziękowaniu za sugestię, napisałam również o niej.
Niech każdy tworzy swoje, bo kto czyta (pisze) (Ha)śnieje*, ten się często śmieje!
Były fraszki i lepieje, były altruitki
Limeryki również były, przyszła teraz pora na śnieje, senniki albo dormitki…
czyli moje wierszydła
(wierszem wychodzą z wora szydła)
Czyli nawet jak się ktoś obraża
Skrytą prawdę się obnaża
Baza to sen, śnienie, spanie
cięcie komara i drzemanie.
A reszta przyjdzie sama jeśli popuścimy wodze…
(potem nie tylko wodze, dobrze mieć pampersa)
… fantazji oraz uruchamiamy empatię.
Inspiracja jest w powietrzu. (Love is in the air… inspiration as well)
Ja myślę, że to ogólnodostępne, bezpłatne lekarstwo na wszelkie schorzenia. Jako matka-wynalazczyni udostępniam wszystkim śnieje ku powszechnej radości.
Sobie rezerwuję Ha!
Podobnie, jak w limeryku obowiązuje zasada, że im bardziej nieprawdopodobne klimat i okoliczności, tym lepiej.
Kwasy niemile widziane. Gra słów pożądana.
Mile widziana wiedza z różnych dziedzin życia… i śmierci, czemu nie?
Bo kto wie, co się takiej śni:

Nie minęło doby ćwierć
Gdy się z snu wyrwała Śmierć
Bo w nim zbuntowana kosa
Spojrzała na nią z ukosa
Dotąd dobrze ułożona
Zżyta z nią jak mąż i żona
Potem tego, co się działo
Pióro by nie opisało
Niestety,
Śmierć dała ciała…
A na Ziemi kraina
Wiecznej szczęśliwości
Powstała…
Ech, sen mara…

Haśnieje, to są takie jaja-czarodzieje…
To chwila uwagi dla niepowagi..
Kto czyta haśnieje, ten się często śmieje…
Kto pisze haśnieje dwa razy się śmieje!
Chcesz weselej i jaśniej? Wymyśl sobie haśniej!
*
O moim śniejowaniu z zagadką w środku…
Sama nie śpiąc o śnie piszę -o nim są Ha-śnieje
Wena puste w pełne zmienia, to, bez snu siwieje…
*
O tym, że można i jak, zaprogramować sen na sukces

Jak swą wyobraźnię oraz wenę płodną
Zamienić by w formę pieniądza wygodną
Wierszokletka śniła noce, potem nawet dni
Dała w prasie anons: „Ciiii!” I do dzisiaj śpi…

*
Wszyscy śnimy, nawet noblistka…

Śniła raz pewna znana powszechnie noblistka
Iż ona sama tak, jako ta liszka
Przysiadła na skrawku listka…
A potem skryła się w kokonie
Jak do modlitwy złożywszy dłonie
I choć przez to strasznie zbrzydła
Czeka, aż rozwinie skrzydła…
*
Śni prezydent, że jest królem, niech on lepiej śpi
Bo na jawie kiedy wstanie, dalej mu się śni…
*
Grzybiarzowi śni się grzybobranie
Wędkarzowi przeciwnie, wcale nie ryb branie
Ale ryb pełne saki
Do tego małże i raki
I całe góry krewetek
Do tego też parę setek
A potem w dzień, z kijem w dłoni oczekuje
Że mu się to wszystko natychmiast zmaterializuje….
*
Dłużnik sen miał piękny, radosny i długi…
Że bank obciął mu procenty i darował długi…
Sen perfidny jak ten kornik
Rano w drzwiach stanął komornik!
*
Panna o swym lubym śni,
Do wesela liczy dni
Luby śni o żonie… cudzej
Więc jej sen, to seria złudzeń…
*
Co noc się dentyście taki koszmar śnił,
Że chciał wyrwać ząb trzonowy, ale nie miał sił…

*
Co dzień pod podłogą liczy dudki sknera
Bo śni mu się co noc, że je ktoś podbiera…
O czym kto śni…i, że ktoś nie śpi aby śnić mógł ktoś…
Rodzina o spadku
O kopercie lekarz
Pielęgniarz o skórze
O nieboszczce grabarz
Ona czuwa w nocy
Gdy śni tylu naraz…
*
Potem zlany wstał listonosz, bo miał sen koszmarny,
Że miał donieść polecony pod cokół cmentarny…
*
Oseskowi co noc śni się cyc i cyc
A w cycu tym mleko i więcej już nic…
*
Młodemu na okrągło cycuszki śnią się i pośladki
Źle wpływa to na cerę, stąd na buzi nie gładki…
*
Mąż śni o sąsiadce, o sąsiedzie żona
I tak się układa: my o was, wy o nas…
*
Śnił: kochał ją nad życie, kochała i ona
Mógł kochać ją i wieczność, bo to cudza żona…
*
Kucharz zbudził się szczęśliwy
Śnił był bowiem sen nad dziwy
W wazie z Ćmielowa na stole
Jak oko pływał w rosole
Adorował dwie marchewki
Lecz z natury jest on krewki
Więc chociaż marchewka hoża
Nie obeszło się bez noża…
*
Miał łakomczuch sen złotawy, pełen lśniących pączków
W dzień, niestety, chuda dieta i talerzyk strączków…
*
W parowozie chrapał palacz, wcale się nie dziwię
Że się pociąg wykoleił i wjechał w endywie…
*
Pod górkę z uwagą gnał autobus hoży
Lecz niestety z górki w rowie się wyłożył
Bo pomimo wrzasków, krzyków, przerażonych ludzi
Zmrużył oko pan kierowca, już się nie obudził…
*
We śnie wstrętny bazyliszek
Chwycił w pazur swój kieliszek
Nagle w szkle błysnęła twarz…
Choć grabarzu, pracę masz!

Akant : Halina Drohomirecka