Poemat o ratach zero procent

Dał się nabrać docent
Na tanie reklamy
Kredyt zero procent –
Czego tu nie mamy…

Naściągał do domu
Towaru wszelkiego
I teraz co miesiąc
Dokłada do niego

Sprzęt nosi przy sobie
Laptopy, tablety
Bierze je ze sobą
Też do toalety

Rat przy nim parada
Co najmniej czterdzieści
Ale za to sprzęt ten
Z trudem w domu zmieścił

Prosto z satelity
Panna mu się szczerzy
Czatuje z impetem
Potem słucha wieży

Śledzi wiadomości
Video przegląda
Nie je, nie śpi wcale
Nie wie jak wygląda

Tak wśród tych dobrodziejstw
I do nich instrukcji
Wysiadując doby
Nabył był obstrukcji

Zaczął do wucetu
Chodzić tylko siusiać
Wreszcie posiedzenie…
Tak nie wstał, jak usiadł

I już ganią przodka,
Że świętej pamięci
Kredytu nie spłacił
Przedtem się przekręcił

Choć masz siwą głowę
W niej się olej mieści
Nie bierz więc kredytu
Na rat, ze czterdzieści

I nie słuchaj reklam
Myśl – są potomkowie
Kredyty ubezpiecz –
Krótkoterminowe

Gdy je szybko spłacisz
To po remanencie
Zapiszesz co komu
W swoim testamencie

Wtedy śpij spokojnie
Wnuk cię twój pochwali
Na twoim laptopie
Gdy kitę odwalisz…

Akant : Halina Drohomirecka