Plac Pigal

Trafiła się okazja, można powiedzieć wielka gratka
Rodzina jadąc do Francji zabrała ze sobą Tadka
Tadek po drodze światowca udaje
Wcale od innych zbytnio nie odstaje
Na ręku rolex ze stadionowego Pewexu
I złota muszka za dwa złote z osiedlowego lumpeksu
I zamiast zwiedzać Paryża zabytki
Tylko mu w głowie Moulin Rouge, kankan i zbytki
I wybrał się na Plac Pigal
Przygodę powierzając losowi
Po drodze zasmakowały mu kasztany
Tak jak kiedyś Hansowi Klossowi
Oglądał miejsca rozkoszy aż zabolała go szyja
Wreszcie nabrał wigoru, co mi tam raz się żyje
I wpadł w ręce panienek w kusych koronkach z biustem na wierzchu
Krzyknął bojowo: Vive la France!
Najwyżej będą więcej dwa grzeszki
Rodzina długo na Tadka czekała
Niecierpliwie to na siebie, to na zegarek zerkała
Może ducha wyzionął, jednak nie bo drzwi się otwierają
Wreszcie jest i Tadek ale jak by nie nasz
Bez wstydu i cały w kolorach
Włos potargany ,uśmiechnięta mina
Co tak długo? Promocja była, gratis trzecia godzina
Ach te paryżanki – mówię wam, cóż za finezja
Cóż za temperament, zobaczcie, wszystkie mnie całusy przesyłają
Żonka nigdy tak muszki mi nie wiązała, a ileż cierpliwości mają
A gdzie masz złotą muszkę bo nie widać jej pod szyją
Zawiązały mi ją w kroku i teraz wiem, że żyję.

Akant : Tadeusz Malczewski-Wiktorzak