Paw

Parkowy tancerz z wachlarzem z piór
Przedstawia tanecznych gestów kolorowy wzór.
Każde pióro kolorami lśni i połyskuje
A On wytwornie tańczy i się prezentuje.

Turkusy i kobalty jego piór drżą w tańcu
Szeleszcząc harmonijnie, jak śpiewaków chór.
Z głową dumie zadartą obraca się wolniutko,
Patrzy wokół a z boku Ona pojawia się cichutko.

Szara, zwykła, nikogo nie zachwyca
Lecz to pani jego serca Pawica.
To dla niej on się pręży, to dla niej bryluje
Ona patrzy, ocenia, wcale się nie przejmuje.

Więc kończy Paw swój taniec, odchodzi zmęczony.
Nie znalazł tu na razie kochanki czy żony.

Ona się rozgląda. Co nie ma nikogo?
Co się stało? Dlaczego On odszedł? i ten jego ogon.
Co jak wachlarz z piór cały w słońcu połyskiwał,
Pawim oczkiem mrugał, drżał i ją podrywał.

Czyżby ta sytuacja była przegapiona?
Zostałam tu sama, nie kochanka, nie żona?

Kochanie, przecież Ty tak bardzo chciałeś mnie mieć
I co teraz, przegrałam, wpadłam w mej obojętności sieć.

A morał z tego wszystkiego jest taki:
CÓŻ NIE CODZIENNIE TAŃCZĄ CHŁOPAKI.

Akant : Grażyna Borkowska