Oda do Przyjaciół

Hej, przyjaciele! Gdzie(ście) się podziali?
Tak wielu was było w moim skromnym domu…
Czyżby za życia mnie już pochowali?
Ostawili w przeszłości?
Zrobiłam co komu? …

Przeglądam notesik sprzed lat bardzo wielu,
Wojtek, Antek, Ilona, Renata i Wisia…
Gdzie jesteś kochany, drogi przyjacielu,
taki młody, piękny… Jak wyglądasz dzisiaj?

Coraz częściej wyruszam myślą do lat przeszłych
chwytając pamięcią niespójne wspomnienia,
i wszystko już było, nawet myśli grzesznych
w moim „średnim” wieku prawie wcale nie ma

i nie ma przyjaciół dawnych, bo są nowi,
siwogłowi mędrcy, ostoje prawości,
rzadko uśmiechnięci lecz zawsze gotowi
co mądrego rzec mi w przypływie szczerości,

gdy są w dobrym zdrowiu i przypadkiem wolni
od codziennych zajęć ze swymi wnukami
(kotami, pieskami, sprawami, itd…)
przyjaciele na jesień do poświęceń zdolni
i jakże duchowo nadzwyczaj dojrzali,

by wesprzeć w potrzebie i nerwy ukoić,
nad poziomy wznieść troski, ponad ramy Ziemi,
wyrwać z niepewności… Starcza dobrej woli,
by smutek ostudzić, w nadzieję przemienić.

Tylko ona się liczy w bezkresnym chaosie,
na poziomie duchowym orężem się staje,
jak ziarno wykiełkuje kiedyś gdzieś w kosmosie,
i sukcesem rozkwitnie na niebiańskim planie.

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka