O loży szyderców

Prawdziwym bardom – nie jest źle….

Choć gorzkie życie – ja to wiem…

Absurd, groteska, katastrofa…

Prawdziwy bard – to wszystko kocha…

Choć na krawędzi i na krze…

Prawdziwym bardom nie jest źle…

Bo oni wolni – też w samotni

Nie czują bólu – nawet w matni…

Choć na krawędzi i na krze

Prawdziwym bardom nie jest źle…

W wielkich miłościach – zatraceni..

Potrafią kochać – nigdy w cieniu..

Choć na krawędzi i na krze..

Prawdziwym bardom nie jest źle…

Szaleńczy żywot – prowokacja..

Picie na umór – demonstracja…

Choć na krawędzi i na krze..

Prawdziwym bardom nie jest źle…

Czasem próbują zbudować arkę..

osiąść na stałe – mieć własną barkę…

Choć na krawędzi i na krze..

Prawdziwym bardom nie jest źle…

I w murach ciągle okopani..

Choć gawiedź blisko – oni sami…

Chcą się z nich wyrwać – zdjąć kajdany..

Okrutny los jednak wciąż mami….

Mury wciąż stoją jak zaklęte…

Prawdziwy bard po trosze Świętym….

Akant : Marta Wawrzyk (Sulich)