Limeryki

O tym, że z kim „przestajesz”, takim się stajesz…
Małorolnemu ze Starej Wsi
Co noc zielona rusałka się śni
Aż mu na głowie
Wyrosło sitowie
Miast oczu, tafla jeziora lśni…

O tym, że trzeba działać zawczasu…
Pewna panna w Okuninie
Zaszła i czeka, aż minie
Nie minęło
A wydęło
A nie poznał byś po minie
(Przytrafiło się dziewczynie)

O tym, że nóż w ręku brata, to dla siostry strata..
Pewien ślusarz z Małogoszczy
Całkiem tępe noże ostrzył
Aż ostrym ostrzem
Rodzonej siostrze
Przypadkiem lewy profil wyostrzył…

O przykrych następstwach lekkomyślności…
Na Górnym Śląsku, w mieście Rybniku  
Bez  wprawy pan,  na miejskim pikniku
Odzian w palto
Zrobił salto
I już nie będzie więcej fiku miku…

O tym, że „Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci sąsiadka…
Pewna panna w Wambierzycach
O rumianych, gładkich licach
Brała króle
Pod koszulę
Wkrótce sąsiad zaczął kicać…

O tym, że cnota potrafi się na głowę rzucać…
Wiecznej dziewicy z miasta Kwidzyna
Potrzebna była na gwałt drabina
Chciała się wspiąć
Choćby gdzie bądź
A potem się powypinać…

O tym, że trzeba sprawdzać świeżość potraw…
Raz ciecia z Alei Niepodległości
Dopadła biegunka i ostre mdłości
Stąd chyba bóle
Że zjadł dziś mule
Lepiej, wpierw by się w jęzor ukąsił…
(Poprzysiągł sobie, że będzie pościć)

O skutkach ubocznych eksperymentów czasoprzestrzennych…
Mnich tybetański mieszkający w Lhasie
Chciał sprawdzić czy można podróżować czasie
Zrobił myk
I nagle znikł
Wrócił jako wnuczek i rzekł: „Jednak da się!”

O niebezpieczeństwie wynikającym z nagłej zmiany diety….
Buddyjski mnich, żyjący w Tybecie
O śledziu w śmietanie marzył i lornecie
A dieta mnicha
To pusta micha
Pojadł i popił, skończył na klozecie…

O tym, że należy skupić się na swojej profesji…
Pan hydraulik pewien w Naprawie
Chciał uczyć pływać, w fontannie, pawie
Rzekł na to paw:
„Sam pan się pław”
Przedefilował paw i po sprawie…

O pochodzeniu stanowiska….
Urzędnikowi pewnemu z Lubeki
Ważne papiery wysypały się z teki
Zaklął: „Psia kość!
Mam tego dość!”
Stąd wziął się minister bez teki…

Limer-tryptyk hinduski..
Z Jaipuru pewien mahatma
Będąc w dobrostanie sattwa
Głowę swą pobielił
I sam się powielił
Stąd w krąg jednakowa dziatwa
*
Pewien Babadźi spod Delhi
Zażywał w Gangesie kąpieli
Gdy obmył głowę
Wcielił się w krowę
(W tą świętą) – I tyle go potem widzieli
*
Pobożna mniszka w dalekim aszramie
O świcie ujrzała świętego na ramie
Hinduski bóg Rama
Sprawił, że sama
Goła, wzięła go w Goa na ramię…

O wcale nie łabędzim śpiewie lwa…
Stołeczna Syrenka stojąca nad Wisłą
Rzuciła postument, bo w łuskę ją cisnął
Wnet zajął go lew
Teraz ryk a nie śpiew
Będzie słychać w tym grodzie nad Wisłą

O tym, że nieszczęścia chodzą po ludziach a i zaraza nie omija…
Inflacja goszcząca przejazdem w Goniądzu
Swe źródło zachwytu znalazła w pieniądzu
I tak rosła, jak balon
Poznał komin i salon
Odtąd, jak jej prawa się rządzą…

Akant : Halina Drohomirecka