KOSZE

Szłam po krętej drodze,
Potykałam się niekiedy o kamień
Wtedy spotkałam ciebie.
Podałeś mi rękę i wsparłeś mi ramię.

Pamiętam padał deszcz,
Miałeś mokre włosy.
Wracałeś z nad rzeki, bez koszuli bosy.
W ręku dźwigałeś dwa kosze.

W jednym leżały rozrzucone owoce
łez i dojrzewające troski
W drugim pachnące kwiaty
szczęścia i miłości.

Zdjąłeś pierwszy kosz i w bok go rzuciłeś
A drugi odtąd już ze mną nosiłeś
Każdy nowy kwiat po drodze zebrany
Otulony był i skrzętnie schowany.

Lecz przyszedł czas, że więdnąć zaczęły
Pokurczyły się i gdzieś poginęły.
I wiem, że już więcej nie powrócisz do mnie.
Pozostał mi tylko kosz przepięknych wspomnień.

Akant : Danuta Chyła