Jesień jaką kochamy

Rudobrązowe sploty rozsiewa w dąbrowie
Dorodna, postawna, dojrzała, powabna
Z ogniem jarzębin wplecionych w wianek na głowie
Urodziwa, obfita, uśmiechnięta, zgrabna

Czerwienią i złotem lekko sypie po lesie
U stóp ścielą się wrzosy, macierzanek kobierce
Astrów pęk i kosz pachnących owoców niesie
Ciepła, słodka i czuła, miodu pełne ma serce

Skrzy się iskrą z ogniska, łąki mgłami otula
Konfiturą różaną i powidłem częstuje
Bywa, iż o godzinie szarej niespodzianie ulula…
Chochlą w barszczu zamiesza i bigosu spróbuje

I choć ciepłych promieni rzuci czasem trzy wiązki
Chętnie z szafy wyciągnie z wełny ciepłe sweterki
Zamknie w słojach na zimę wspomnień lata przekąski
Tymiankowe w kieszeniach poutyka cukierki

Oczy jej – dwie jaskółki nad rumieńcem policzków
Zimnem jeszcze powieje, deszczem znienacka sieknie
Do odlotu gotowe, bez wiz, marek, rubliczków
Zakręci się na obcasie, przed zimą ucieknie!

Akant : Halina Drohomirecka