Dla Anny M.

Każdy ma taki zakamarek duszy
Który tajemnie, gdzieś głęboko, czuwa
By, gdy wspomnienie albo słowo wzruszy
Łzą na policzku oznajmić istnienie

W nim się najlepiej czują przeszłe sprawy
Które czasami wychodzą na jawę
Lecz nie jest dobrze, gdy w nim smutek łzawy
Dawnej, pokłady gromadzi, rozpaczy

Wtedy cierpienie w ciężar wielki rośnie
A dusza słabnie i odrazą zieje
Do tego świata, w którym jest radośnie
Wtedy ratunkiem własny umysł człeka

I pióro dzielne, które na wzór miotły
Wymiata wszelkie dawne smutki z duszy
A niechby wiersze wtedy i się splotły
Aby oczyścić ukryte cierpienie

Wiec napisz wierszy, choćby, sto czterdzieści
A potem wrzuć je w ogień zapomnienia
Życie umyka i niewiele zmieścisz,
Gdy wyjdziesz z cienia, chwil słońca, radości

Energią żywisz, na czymś jest skupiona
Więc po co żywić mar przeszłych zastępy
Złudzeniem wczoraj jest – chwila miniona
Pomyśl i szansę daj sobie na nowe

Modlitwę poślij tym, co już w zaświatach
Wiodą szczęśliwe, nam nieznane, życie
Zobaczysz kiedyś – przyjdzie kres po latach –
Życie trwa wiecznie a śmierć nie istnieje

Więc póki możesz być na Matce Ziemi
Poszukuj piękna w każdej jej odsłonie
Gdy ją opuścisz, wtedy nic nie zmienisz
Więc chwytaj szansę i zacznij od siebie!

Akant : Halina Drohomirecka