Czarne oko nieba

Gdy noc, nieuchronnie, zaraz po zmroku,
Czarną, na błękit, zaciąga kurtynę
Zaprosił chłopak na spacer dziewczynę,
Dziewczynę wesołą i pełną uroku

Miał to być spacer bardzo romantyczny
Miał ich zaprowadzić na miłości drogi
Pod miliardami gwiazd Mlecznej Drogi
On miał, w jej ucho, szeptać wiersz liryczny

Ot, pech…. Gdy tylko wyszli zza rogu
I pierwszy, dosłownie, zrobili krok
Olbrzymie oko przykuło ich wzrok
Oko, które z lękiem przypisali Bogu…

Oko to pochmurne, o białej źrenicy
Gniewne i ponure, nie Boga a nieba,
I już im nic więcej ze strachu nie trzeba
Byś ich nie spotkał nocą na ulicy…

Akant : Halina Drohomirecka