Cóż ja mam rzec

Cóż ja mam rzec, proszę pana,
tak chyba chcieli w niebie,
bym żyła sobie sama
o nic nie walcząc dla siebie.

I chociaż pana szanuję,
dobrze wspominam chwilami,
ja chemii do pana nie czuję
i żyję tak… między wierszami,

gdzieś w chmurach, poza tym światem,
nic zmienić raczej nie mogę
i nigdy nie będę z panem,
gdy mam już swoją drogę.

Ja bardzo pana lubię,
długo bym o tym gadała,
w niuansach trochę się gubię,
a taka miła być chciałam.

Nie jestem, wiem, choć się staram,
bogowie mi pana zesłali,
gdy samotności się bałam,
i przyjaźń piękną mi dali…

Dzisiaj mam inne cele,
nie marzę o życiu we dwoje,
gdy już samotność lubię
i myśli złote swoje.

Dziś tworzę los po swojemu
żyjąc na wskroś należycie,
czasem pomogę bliźniemu
i mam już receptę na życie…

Choć nie wesoło, jest miło,
i proszę czasem rozgrzeszyć,
gdyby pan jeszcze tu zajrzał,
sarkazmem więcej nie peszyć,

bo żadne po co, a może,
nie zmieni życia naszego,
trzeba pogodzić się z losem,
by nie dał czego gorszego…

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka