Bajka o pewnym kurczaku

Był raz sobie kurczak taki
Co miał w nosie inne ptaki
„Brudzą i pazurem drapią
No i w nocy tęgo chrapią
Dość mam towarzystwa tego!”
Chcąc odróżnić się od niego
Zaczął pióra swe wyrywać
Dookoła rozsypywać
Nagą pierś obnażył całą
Ale wciąż mu było mało
Skubał nogi i podbrzusze
„Cały się wyskubać muszę!
Jak zawezmę się i uprę
To poradzę sobie z kuprem”
Stanął przed obliczem mamy
Zagdakała: „O, skubany!
Cóż to są za ekshibicje?!
Kogut zawezwie policję!”
Lecz on się nie przejął wcale
Tylko wyskubywał dalej
Puch nawet wydepilował
Na golasa się wychował
Dorósł, przyszedł bój o władzę
Na goliznę nie poradzę
Że nie uszła kur uwagi
Zagdakały : „Kogut nagi!”
My nie chcemy tu golasa
Aby po kurniku hasał!”
Na innych spojrzał zazdrośnie
Co wyrwane, nie odrośnie
„Pragniesz władzy i pieniędzy?
Golas to jest symbol nędzy!”
Poradziła mądra kurka
Aby obrósł w cudze piórka…
Niepokój mój wielki budzi
Że podobnie jest wśród ludzi
Do władzy nadzy się pchają
W nasze piórka obrastają!
A naród zostaje goły
Goły a i nie wesoły…
Bowiem sowy wybrał, tępy
A we władzach same sępy
Potem słychać wrzaski wielkie
„Ktoś nas nabił był w butelkę!”
Stój narodzie! Ja mam radę
Golas nie wejdzie w paradę
Choćby miał się rozindyczyć
Przedtem z pierza go rozliczyć.

Akant : Halina Drohomirecka