Maria Mickiewicz-Gawędzka

Umęczona wszystkim
rozmyślam, co robić,
by żyło się lepiej…
Muszę postanowić
coś,
zamiast narzekać,
by żyć bez problemów,
może
gdzieś przeczekać
kryzys, który idzie
do nas pełną parą,
stworzyć coś dobrego,
nie zasłaniać wiarą
w lepsze jutro lub dzisiaj
i,
powiedzmy szczerze,
cisza mi się marzy,
gdy w cuda nie wierzę…

Wszystkim myśleć radzę!
Niech myślą czym prędzej,
nie żyją ułudą,
nie czekają więcej
na to, żeby inni za nich
coś robili,
może dość warcholstwa
w trudnej dla nas chwili,

bo nie wiem, co z Polską
i co z nami będzie,
gdy siły nieczyste,
znieczulica wszędzie…

Co z tym światem,
co jeszcze,
skąd czerpać przesłanie,
energię
na zwykłe
tych czasów przetrwanie?

Wciąż pytam…
To wolno,
kto pyta, nie błądzi,
czy zło tego świata
jakiś sąd osądzi?

Bóg kogoś ukarze?…
Czy znajdą się winni?

Może my, zwykli ludzie
zbyt ufni, naiwni
za długo żyjemy…
a życie kosztuje…

Ktoś za nas dziś myśli,
za nas…
kombinuje,
a my tak beztrosko
z życia korzystamy
i czyjeś starania
gdzieś… głęboko mamy…

Może limit życia
władzy dziś się marzy?
Z eutanazją mi trochę
termin się kojarzy

Ciiiiii…szej… bo usłyszą,
nie obudźmy licha!…
Z czystej oszczędności
gdzieś kostucha czyha…

Przyznaję, poniekąd
dziś Gabon mnie kusi,
tam pobyć czas jakiś,,
więcej nic nie musieć.

nie prać, nie gotować
do pracy nie wstawać,
listów nie pisywać
i nie mieszać w
garach…

Gdzieś z dala od innych
tworzyć coś w ukryciu
jakimś tajnym zmysłem,
w równoległym życiu,

poza czasem, przestrzenią,
na krawędzi świata,
gdzie poczta nie działa,
śmierć z życiem się splata…

I na to mi właśnie
Gabon jest potrzebny,
tam się zakotwiczyć
przed światem haniebnym

i połączyć duchem
z samym Panem Bogiem…
a czasu już mało
i czekać nie mogę…

Świat dobry w Gabonie
chyba,
widzi mi się…

I tylko czy zdążę
przed krytyką
skryć się?…

(Gaboń, to mała wioska w Nowosądeckiem)

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

Jakie to miłe,
że Was tu odkryłam,
a taka ponura, niewesoła
byłam,
że wszyscy znajomi
kołem omijali.
Mnie, smętnej kobiety,
po prostu się bali
do wczoraj.
Teraz nie poznają,
od rana do nocy,
wszyscy zapraszają,
że nie wiem, gdzie iść mam,
bo tak promienieję
radością,
że w grupie,
z Wami mam nadzieję
na radość,
na przyjaźń…
Czasu jest zbyt mało
a mnie do Was wszystkich
na raz by się chciało
lecieć
choćby myślą
i choćby przez łącza
przesyłać Wam wieści
na promykach słońca,
niech płyną tu z nieba.
Kontaktu ze światem
duszy mojej trzeba …
Dzisiaj życie się toczy
bardziej w Internecie,
przez to i poetom
jest łatwiej na świecie.
Zamiast gdzieś wychodzić
można ostać w domu
i z pomocą myszki
przekazać co komu,
z mądrymi przebywać,
poruszać się w czasie
przeszłym, przyszłym
i teraz
strofy zapisywać
z wciąż widoczną pasją
i zgodnie z sumieniem
można przesłać treści
podszyte cierpieniem.
Mniej istotne się zdaje,
jak i co się pisze.
ważne, że tu z Wami,
myśli Wasze słyszę.
To tak, jakbym duszą
wszystkich Was widziała…
Jestem dzisiaj z Wami.
I to puenta cała…

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

Na granicy frustracji
wciąż czegoś brakuje,
nieustannie szukam,
łatwo nie znajduję
tego,
na co czekam
może nadaremno,
choć iskra nadziei
mimo woli ze mną
bywa
jeszcze czasem,
chwilami zawodzi,
niekiedy umyka
w zwątpienie przechodzi,
by ulotnić się,
odejść
na czas jakiś,
chwilę,
lecz może nie zaraz,
dziś słychać nowinę,

coś się dzieje wreszcie
nadzieja uniosła,
szczęściem owinęła,
fantazją poniosła
myśli
w stronę marzeń,
lekko pocieszyła,
na przekór frustracji,
która się nie kryła,
ale
zawstydzona
pewnością nadziei
wyniosła się w końcu
i
diabli ją wzięli.

A Nadzieja?
Jest w formie,
choć nie zawsze widać,
przekornie świadoma,
że może się przydać
mnie, tobie, jej, jemu,
może jeszcze komuś,
niech będzie pod ręką
w każdym polskim domu,
i pomaga Polakom
w trudnych ludzkich sprawach,
niech dodaje otuchy,
ufnością napawa.

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

O domu rodzinnym miałam coś napisać,
o rozkosznych, ciepłych, powojennych latach,
lecz pamięć perfidna, wciąż faktów się trzyma,
zatem lepiej milczeć, gdy nie każą kłamać

o tym, jak wspaniale nam się kiedyś żyło
w starej kamienicy na ostatnim piętrze,
gdzie widmo poległych Polaków straszyło…
Choć minęły lata czuję zimne dreszcze…

Czasem sama nie wiem, sen to był czy jawa?
Widziałam to z nieba? Gdzieś o tym pisali,
jak kresowa polonia tłumnie migrowała
gubiąc buty po drodze, by życie ocalić?…

Bardzo trudne czasy dla wielu Polaków,
Stalin, Lenin w lekturach i „dobrzy” sowieci,
tysiące zaginionych polskich patriotów,
puste półki w sklepach, strajki, smutne dzieci…

O domu rodzinnym nic nie napisałam
i nie obiecuję, że kiedyś napiszę,
bo grozę lat tamtych przyszłość wymazała
w sercu utrwalając zabliźnioną rysę,

zbyt bolesną ciągle, by światu obnażać,
zbyt trudną, by wierszami do przetrwania wskrzeszać.
Ja lubię słuchaczy słowem intrygować,
nie płakać tu z Wami, raczej Was rozśmieszać…

I czasem satyrą coś rzeknę na stronie,
satyra jest dobra na smutki i żale,
rozśmieszę Was kiedyś wierszami, być może…
Lecz o tamte lata nie pytajcie wcale!

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

Kiedy jest się w tym wieku,
wszystko już wypada,
można głosić mądrości,
z aniołami gadać,

pisać listy do Boga,
dziwne rzeczy robić,
śmiać się z cudzych błędów,
fochy ciągle stroić.

Można innych pouczać,
z ludzkich grzechów szydzić,
jeśli jest się w tym wieku
nie można się mylić

rady dobre dając
i prawiąc morały
młodszym pokoleniom,
gdy chucie ustały.

Jest mądrość życiowa
i piękne wspomnienia,
stosowne do wieku
wielkie uniesienia…

Można spać do południa,
lub nie kłaść się wcale,
kiedy jest się w tym wieku,
jakby nie ma już prawie…

Taka prawda, niestety,
wieku okpić się nie da,
tylko patrzeć. jak przyślą
zaproszenie do nieba.

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

Wiersz napisany na okoliczność Poetyckiej Jesieni –  2013 rok

Zwykle coś napisze mądrego
o życiu
Nieznany Poeta,
choć nieraz w ukryciu
marzenia swoje wplata
w boskie krajobrazy
piórem rzeźbiąc strofy
i malując frazy
z daleka od  zgiełku,
gdzieś w drodze do nieba
o miłości szepnie
temu, komu trzeba…

Czasami o szczęściu napomknie
i znika
za ścianą zadumy,
w dziupli pustelnika.

Nieznany poeta ma już
tyle z życia,
co napisze dla innych
z twórczego ukrycia,

a potem ktoś czyta
i myśli nieskromnie:
„Ten poeta tak trafnie
napisał tu o mnie…”

Akant : Maria Mickiewicz-Gawędzka

Do góry