Danuta Chyła

Każdy kęs Twój Ziemio
Rozpaczliwie wydzieraliśmy z paszczy wroga,
Byłaś naszym pokarmem, snem, naszym odzieniem
Kroplą potu, złączoną z ogromnym pragnieniem własności na zawsze.
Wygraliśmy, zamknęliśmy tę okrutną paszczę,
Co niszcząc, katując ludobójczym zębem
Łakomie się wdzierała w Twą kochaną głębię.

Teraz śpij spokojnie, rodź owocne plony.
Kwitnij kwiatem biało- czerwonym
Piękniejsza od pięknych.
My czuwamy!
W potrzebie nie zgrzytniemy lękiem.
Wystarczy nam potu, sił tez nam nie zbraknie
Odbiliśmy, czuwamy – mamy Cię na zawsze.

A Ty znów uśmiechnięta, jakaś całkiem nowa
Rzeczpospolita Polska nie – jakaś Ludowa
Nasz kochana Ojczyzna, goi ran znamiona
Nasza Niepodległa od wieków NIEZWYCIĘŻONA!

Akant : Danuta Chyła

Moja, bo bardzo ją kocham,
Moja, bo lubię tu być
Moja, bo tutaj pragnę:
Marzyć, pracować i żyć.

Moja Warszawa, Stolica
Wielekroć parzono jej lica.
Zniszczona była, skopana,
Rzucana na kolana.

Podniosła się, kark swój prostując
Ze zgliszcz, ruin, niebycie.
Podniosła się, bo miała rodaków
Ich chęć przywrócenia Jej życia.

I znów Stare Miasto nęci,
Zapachem czekolad i kawy,
A nowy Świat się pręży,
By urok podnieść Warszawy.

W Łazienkach Chopin w zaciszu
Gra wierzbom wesołe mazurki,
A nad pałacem Marysi
Sobieski przegania chmurki.

Cichutka, spokojna, nieśmiała
Kucnęłaś Warszawo nad Wisłą.
Jakby się nic nie działo
Spokojnie patrzysz w przyszłość.

Niech Wisła wiosna szumi
Gdy wyrwie się spośród lodu
Niech park się zielenią rozwija
Dodając Rodakom chłodu

Niech piękne liście jesienne
Szumią nam pod nogami,
Niech zimą nas ogrzeje
Ta miłość, co jest nad nami.

Centrum Kopernika, kościoły, budowle
I innych sztuk dzieła.
Pomniki, galerie, muzea.
I metro w zasięgu ręki
Niech skończy przejazdów udręki.

Piękne bulwary nad rzeką
Tak od dawna czekane.
To wszystko nasza kochana
Niech w końcu będzie Ci dane.

Warszawo! – Rośnij i piękniej
Przeglądaj w Wiśle swe lica.
Bo przecież tak dumnie brzmiał słowa:
– To jest nasza Stolica! –

Akant : Danuta Chyła

Święta, święta, polskie święta
Takich nigdzie nie znajdziecie.
Tu hołduje się tradycjom
Tak jak nigdzie więcej w świecie.

Wigilia z opłatkiem,
Pod obruskiem białym ułożone sianko.
Choineczka roziskrzona,
Sprzątnięte mieszkanko.

A na stole potraw wiele
Tych typowo polskich:
Barszczyk, śledzie, pierogi, kapusta z grzybami,
Które na jesieni zebraliśmy sami.

Karp się pręży w galarecie, że najlepszy jest na świecie.
Kluski w makiem, kuszą smakiem,
I zupa grzybowa.
Przy tych smakołykach niech wszystko się chowa.

No i starym zwyczajem, ściskamy się wzajem.
Opłatkiem łamiemy, składając życzenia.
I tak jest, co roku
To już się nie zmienia.

Jest też kolęd śpiewania
Szczególnie przez dzieci.
No i zawsze pod choinkę,
Jakiś prezent wleci.

O północy wszyscy, z pełnymi brzuchami,
Ruszają na pasterkę, często z dzieciakami,
By radośnie małego Jezuska przywitać.
Ludzi tłum, pasterkę prowadzi cała księży świta.

Później przez dwa dni, ludzie się spraszają
Różne smakołyki nawzajem sobie dają:
Szynki wędzone, i boczki pieczone,
Rosoły, pieczyste i innych dań wiele
Ciasteczka, pierniki, makowce.
Rozmaitości dań przestrzeń niepojęta.

Takie to są w Polsce tradycyjne święta.

Akant : Danuta Chyła

No to mamy znów wybory.
W telewizji zawierucha.
Polak znów się robi chory.
Zamęt w głowie, niesmak, skucha.

A co drugi bez wyjątku
Chciałby zostać prezydentem
Jakby taką władzę można pełnić
Będąc tylko byle wkrętem.

Chcemy mądrego męża stanu,
BY się nie wstydzić go przed światem
Wówczas z otwartym, szczerym sercem
Zaszczycimy go swym mandatem.

My mamy dość karierowiczów.
My mamy dość próżności.
Polska jest wielkim, mądrym krajem.
Nie chcemy nicości!

Akant : Danuta Chyła

Być może mój świat, nie jest taki ciekawy.
Być może jest nudny i taki zbyt prawy.
Nie sięga szczytów ni dna oceanów.
I nie przekracza granic swojego parkanu.

Być może nie jest barwny, mało ukwiecony,
Być może nie tak wspaniały, nieurozmaicony
Być może za szary, za bardzo przyziemny
Być może jednostajny i taki niezmienny.

Ale to jest mój świat,
Świat ciepła i miłości.
Pozbawiony przepychu, sławy i próżności.
Pełen uwielbienia, pokory, cierpienia.
Mój mały świat.
Świat mego istnienia.

Akant : Danuta Chyła

Zima się skończyła, zakończył się luty,
Czas schować grube palta i podkute buty.
Już przedwiośnie w siłę rośnie
Świat ciepłem osnuty.

Ziemie się rodzi od nowa,
Świeży swój zapach rozsiewa.
Dzionek się znacznie wydłużył
I ptak na gałęziach śpiewa.

Wszystko się budzi do życia.
Słoneczko wygląda zza chmury
Drzewa się w pąki stroją
I widać rozkwit natury.

Człowiek nierozerwalnie złączony z przyrodą
Wraz z nią czuje i zmienia,
Bo to jest przecież istotą
Naszego, ludzkiego istnienia.

Więc niech zefirek powiewa,
Trawki zielenią i kwiatuszki rosną,
A my bądźmy gotowi
Na radosne spotkanie z wiosną.

Akant : Danuta Chyła

Do góry